Profilaktyka | ABC smutku – emocje w czasie choroby nowotworowej

ABC smutku – emocje w czasie choroby nowotworowej

 Rozpoznanie nowotworu złośliwego wiąże się z pojawieniem wielu negatywnych uczuć. Pierwsze odczucia? Lęk, strach, szok, mętlik w głowie. Kolejne stany bywają również mało przyjemne. Finalnie powinniśmy pogodzić się z sytuacją i zacząć walczyć. Co jednak zrobić kiedy chęci do walki i życia nie wracają, a płacz i poczucie beznadziejności towarzyszy nam za to na każdym kroku? Warto zastanowić się czy to przypadkiem nie… depresja? Elizabeth Kűbler-Ross (lekarka, która przedstawiła psychologiczną teorię reakcji pacjenta na wiadomość o nieuleczalnej chorobie i bliskiej perspektywie śmierci) wyróżniła typowe reakcje człowieka na wiadomość o chorobie nowotworowej: zaprzeczenie, złość, targowanie się(negocjacje), załamanie i akceptacje. Pozytywny finał zagwarantuje przystosowanie i akceptacja do zaistniałej sytuacji. Żeby jednak znaleźć się w tym miejscu trzeba  przejść przez wszystkie fazy wymienionych reakcji emocjonalnych.

Na etapie zaprzeczenia najczęściej będzie można usłyszeć niedowierzanie postawionej diagnozie: „Jak to? To niemożliwe! Ktoś się na pewno pomylił!”. Na tym etapie niewiarygodna wydaje się informacja o rozpoznaniu choroby, a osoba słysząca taką diagnozę jest skłonna szukać innych wyjaśnień swoich objawów, mimo zapewnień lekarza, że choroba została potwierdzona i należy zaplanować kompleksowe leczenie.

Po pewnym czasie wśród wielu pacjentów występuje etap złości. Jest to czas, w  którym dociera do osoby chorej, że postawiona diagnoza jest faktem. Nie jest to jednak jednoznaczne z pogodzeniem się. Z tego właśnie powodu chory złości się na cały świat: „Dlaczego mnie to spotkało?; To jest niesprawiedliwe!; Co ja zrobiłam żeby mi się to przytrafiło?” Jest to ciężki okres dla bliskich, gdyż stałe poddenerwowanie i frustracja, znajduje ujście właśnie na osobach, które są najbliżej. Bezpośrednie ataki złości i krnąbrność mogą dać się we znaki lekarzowi, który stwierdził chorobę. Okres ten jest trudny dla samego pacjenta, ale także dla jego otoczenia.

Kiedy wiemy, że choroba to coś realnego, a złość w nas nieco opadnie, próbujemy targować się. Dobrym pytaniem będzie: „Ale z kim?” Tu istnieje szeroki wachlarz możliwości: z losem, z Bogiem, z własnym organizmem. Stawiamy ofertę, przyrzeczenia, postanowienia. „Od teraz rzucę palenie, zacznę się zdrowo odżywiać i ćwiczyć, choroba z pewnością się cofnie”, „Istnieją pewnie innowacyjne metody pozbycia się tego problemu, spróbuję.”

Po bezskutecznych próbach negocjacji, wyładowaniu negatywnych emocji na innych, naturalną koleją rzeczy będzie obniżenie nastroju – załamanie. Człowiek czuje się bezradny, nie ma nadziei, jest przekonany że to koniec i nic dobrego go już nie spotka: „To wszystko i tak nie jest warte zachodu, przecież i tak umrę”, „Po co się starać, nic już nie ma sensu”.

Niestety zdarza się, że proces przystosowania do choroby nie przebiega prawidłowo. Intensywność i czas trwania negatywnych stanów przedłużają się. Sytuacja osób zmagających się z chorobą nowotworową jest skomplikowana i wysoce stresowa. Zagrożenie życia i zdrowia skłania do refleksji, podsumowań. Pojawiają się problemy w komunikacji z najbliższymi i poczucie osamotnienia, niezrozumienia. Do czynników sprzyjających powstawaniu depresji u chorych można zaliczyć:

  • Poczucie śmiertelnego zagrożenia. Nowotwór nieodłącznie wiąże się z obawą o własne życie, strachem przed śmiercią i bolesną terapią.
  • Ciężki przebieg leczenia, a dokładnie odczuwanie przykrych skutków ubocznych tj. wypadanie włosów, choroby towarzyszące, nudności, osłabienie czy brak apetytu.
  • Dotychczasowa wiedza i konfrontacja jej z własną osobą. Każdy z nas widział kiedyś kogoś chorującego, być może był to ktoś bliski, być może dalszy. Teraz, poddając się terapii, możemy obserwować innych chorych, który nie zawsze reagują na terapię dobrze, co wyzwala  nasz lęk.
  •  Ciągła niepewność – nigdy nie dostaniemy 100% gwarancji na skuteczność leczenia. Ta ciągła świadomość zagrożenia życia często podsycana jest informacjami o niepowodzeniach w terapii innych osób.
  • Zmiana wyglądu. Wszyscy nasi bliscy zauważają zmiany, na które wpływ chorego często jest znikomy. Nie jesteśmy w stanie ukryć choroby.
  • Bycie pod stałą kontrolą lekarza. Nawet po skutecznym leczeniu nie można wyzwolić się często od strachu przed nawrotem choroby.
  • Problemy ekonomiczne. Związane najczęściej z koniecznością zawieszenia wykonywania zawodu, bądź koniecznością poniesienia kosztów finansowych lub pozyskania dodatkowych funduszy na kosztowne zabiegi nie finansowane w wystarczającej ilości z funduszy publicznych (np. przeszczepienie szpiku kostnego).
  • Brak zrozumienia: nadmierna troska, bądź kompletny brak zrozumienia ze strony najbliższych.
  • Uczucie rozdarcia – z jednej strony świadomość o konieczności podjęcia leczenia w celu ratowania życia, z drugiej obawa przed negatywnymi skutkami tego leczenia.

Oczywiście do tej listy dopisać warto również szereg innych wpływów: sposób leczenia, warunki ekonomiczne, sytuacja życiowa w momencie choroby, a także sposób przekazywania informacji przez personel medyczny. Te wszystkie czynniki wpływają na podejście chorego do świata, do siebie, do proponowanej terapii. Nie sposób zaprzeczyć, że nasze nastawienie wpływa w znaczącym stopniu na sukcesywność leczenia. Jeśli więc wszystkie negatywne emocje nie odstępują nas na krok, zaczynami martwić się, że może być to depresja, nie powinniśmy zwlekać i udać się do psychologa, bądź psychiatry. Zadbanie o własną psychikę, poczucie wartości powinno być dodatkową receptą w przypadku leczenia onkologicznego.

Sposoby radzenia sobie z chorobą nowotworową

  • Szukanie znaczenia cierpienia – np. traktowanie choroby jako źródła mądrości życiowej, zaglądania w głąb siebie. Niejeden chory powie, że ośród miliona negatywnych aspektów choroby są też pozytywne, choćby poznanie siebie, swoich potrzeb i wartości.
  • Zmiana postaw życiowych, szukanie celów i sensu własnego życia w konfrontacji z chorobą – w czasie choroby pojawia się okres wartościowania relacji, własnych zachowań. Stajemy się wobec życia bardziej krytyczni, możemy przemyśleć dotychczasowe życie.
  • Zmiana sposobu myślenia o chorobie – choroba się już stała, nie możemy już zrobić nic aby cofnąć czas. Zamiast tracić energię na złość na coś na co wpływu nie mamy, warto włożyć wszystkie siły na to, co od nas zależy.
  • Próby opanowania sytuacji poprzez uzyskanie kontroli nad zdarzeniem i poczucie osobistego wpływu na nie – aktywny udział w leczeniu, tworzenie realnych celów na najbliższą przyszłość.
  • Znaleznienie odskoczni – znamy te chwile kiedy robimy coś przyjemnego i jesteśmy tak zaangażowani, że cały świat przestaje istnieć. Takich odskoczni potrzeba jak najwięcej, aby nie myślecstale o chorobie i móc korzystać z życia.

Zapraszamy Państwa do udziału w bezpłatnym warsztacie psychoonkologicznym „Jestem tym co czuję, coś wymyślę bo zwariuję.” Odbędzie się on 15 grudnia o godz. 16.00 na warszawskich Bielanach. Więcej informacji tutaj

źródło: http://onkoline.pl/